Komentarz ekspercki dot. możliwości aneksji Grenlandii i Kanady przez USA – dr Piotr Wilczyński

Zapraszamy do zapoznania się z opinią dr Piotra Wilczyńskiego – prezesa PTG nt. możliwości ekspansji USA kosztem Kanady i Grenlandii (Danii).

KWESTIA MOŻLIWOŚCI INTEGRACJI KANADY I GRENLANDII DO USA:

Pytanie o realność faktycznego podporządkowania Kanady i Grenlandii przez USA warto rozpatrywać nie w kategoriach sensacyjnych, lecz strukturalnych ograniczeń i motywów. W geopolityce istotne są geografia, gospodarka, potęga wojskowa i jej ograniczenia. Jeśli spojrzymy na mapę Kanady, geografia jest tu decydującym czynnikiem ograniczającym możliwości i opłacalność inicjatywy. Kanada jest olbrzymia terytorialnie, o trudnym klimacie, słabo zaludniona poza pasem przygranicznym. Pamiętać należy, że granica amerykańsko-kanadyjska to najdłuższa niebroniona granica świata, na której poza Wielkimi Jeziorami brak naturalnej bariery, ale też brak realnej presji militarnej, Kanada jest bowiem wieloletnim sojusznikiem USA. Kontrola takiego terytorium wymagałaby ogromnych zasobów administracyjnych i wojskowych, co nie sprzyja okupacji ani narzuceniu kontroli siłowej. Kanada jest ponadto silnie zintegrowana gospodarczo z USA (wspólne łańcuchy dostaw, rynek energii, handel międzynarodowy w ramach NAFTA). USA jednocześnie posiada w Kanadzie oddziały własnych instytucji finansowych, korporacji górniczych zapewniających dostęp do ropy, gazu i innych złóż. Dzięki temu USA już dziś osiągają większość potencjalnych korzyści, jakie dawałoby podporządkowanie. Gospodarczo koszt podporządkowania jest zatem większy niż ewentualne dodatkowe korzyści. Kanada jest w NATO i NORAD, co pozwala również na integrację obronną, a nie zależność. Próba podporządkowania natomiast złamałaby fundamenty NATO, wywołałaby opór społeczny, spowodowałaby gigantyczny kryzys międzynarodowy. Patrząc jednak z perspektywy realizmu militarnego USA są w stanie militarnie zająć Kanadę, ale nie mogłyby jej skutecznie kontrolować politycznie bez długotrwałej destabilizacji, nie ryzykując też zamieszek na własnym terytorium. Kanada zatem raczej może być podporządkowana gospodarczo i współpracować w ramach integracji sojuszniczej. Aneksja, lub protektorat nad Kanadą praktycznie jest nierealny, a scenariusz siłowy skrajnie nieopłacalny.

Z kolei kwestia Grenlandii jest zupełnie inna niż Kanady. Patrząc na wyspę – jest ona ogromna, ale mniejsza od Kanady i bardzo słabo zaludniona (ok. 56 tys. mieszkańców), a niemal wszyscy mieszkańcy żyją na wybrzeżach, które są łatwo dostępne od strony morza z wyjątkiem zim, kiedy okresowo morze zamarza. Położenie wyspy jest kluczowe dla bezpieczeństwa USA względem możliwości konfliktu z Rosją oraz możliwości pozyskiwania zasobów z dna morskiego na obszarze Arktyki (kontrola szlaków dostaw, łowisk, eksploracji złóż węglowodorów, dyslokacji radarów i baterii rakiet przeciwlotniczych i antybalistycznych). Mimo to USA już posiadają bazy wojskowe na Grenlandii (np. Thule). Geografia sprzyja narzuceniu kontroli militarnej przy niskim koszcie. Gospodarczo Grenlandia jest zależna finansowo od Danii, ale potencjalnie bogata w surowce mineralne (aktualnie jest tam tylko jedna czynna kopalnia rud polimetalicznych), mało samowystarczalna ze względu na brak rąk do pracy. USA są w stanie przejąć koszty utrzymania bez istotnego obciążenia swojego budżetu, by uzyskać dostęp do strategicznych surowców, w tym metali ziem rzadkich, które zostały tam wykryte przez geologów, a także by wzmocnić dominację militarną nad Arktyką. Militarnie Grenlandia nie jest silnie broniona, a ludność nie jest skora do wzniecenia rebelii przeciwko Królestwu Danii, pozostając lojalna. USA zatem nie może wykorzystać scenariusza z poparciem dla lokalnego przywódcy partyzantki, który stałby się po zwycięstwie sponsorowanym przez USA, ich marionetką. Dobrym rozwiązaniem byłoby wynegocjowanie z Danią porozumienia o dzierżawę kolejnych miejsc pod niezbędne bezpieczeństwu USA bazy wojskowe. Rynek górniczy również jest kwestią otwartą do negocjacji, jak i presji ekonomicznej. Formalna aneksja teoretycznie jest zatem bardzo mało prawdopodobna, ale nie absurdalna. Dlatego tego typu komentarze wywołały realny niepokój Danii i pozostałych państw NATO. Faktyczne podporządkowanie militarno-strategiczne jest bardzo realne (de facto już istnieje), polityczne podporządkowanie z czasem wydaje się realne w długim okresie czasu, przy bierności Danii i rosnącym zagrożeniu ze strony Rosji.

Kluczowe jest pokazanie ciągłości logiki strategicznej USA, a nie traktowanie Grenlandii jako „dziwnego wyjątku”. USA często stosowały politykę tzw. miękkiego podporządkowania. Nie chodzi tu o formalną aneksję, lecz o kontrolę kluczowych funkcji państwa – bezpieczeństwa, polityki zagranicznej, infrastruktury krytycznej, finansów lub handlu. USA stosowały to wielokrotnie, często bez masowego użycia siły. Klasycznym przykładem „miękkiego podporządkowania” przez USA to Kuba (1902–1934), formalnie niepodległa, ale przez poprawkę Platta USA miało prawo do interwencji, kontroli polityki zagranicznej oraz zbudowało bazę Guantánamo (ma ją do dziś). Podobnie było z Panamą (1903–1977), gdzie USA stworzyły państwo Panamę kosztem Kolumbii, przejęły Kanał Panamski i strefę wokół, i de facto kontrolowały bezpieczeństwo i gospodarkę państwa. Nieco inaczej jest z Portoryko (od 1898). Terytorium formalnie jest stowarzyszone z USA, ale bez pełnych praw stanowych, zależne gospodarczo, podporządkowane militarnie. Sąsiednia Islandia od 1940 roku jest formalnie suwerenna, ale nie ma własnej armii, a bezpieczeństwo zapewniane przez USA, które mają tam strategiczne bazy z czasu zimnej wojny.

Spojrzeć należy też na historyczne uwarunkowania. Dania już raz sprzedała terytorium USA. Duńskie Indie Zachodnie (1917), obecnie Wyspy Dziewicze USA, to zakup za 25 mln USD w złocie. Motywacją też było bezpieczeństwo morskie, obawy (wtedy przed Niemcami) i chęć kontroli Karaibów. To nie był wyjątek – to był precedens. Już podczas II wojny światowej USA faktycznie przejęły obronę Grenlandii, bez formalnej zgody okupowanej Danii, a po wojnie utrzymały stałą obecność wojskową. W 1946 r. USA oficjalnie zaoferowały zakup Grenlandii. To nie był „żart” – to była racjonalna kontynuacja polityki z 1917 r.

Piotr Wilczyński

stat4u